
Aha, ten upał za oknem skłania nie tylko do otwierania okien, ale nawet i dachów. Mowa oczywiście o dachach w samochodzie, czyli o kabrioletach. Jadąc kiedyś kabrioletem co prawda nie przypominam sobie, abym miała bardzo rozwianą fryzurę, ale może to kwestia zajmowanego siedzenia czy też prędkości. No właśnie, czy ktoś może wyjaśnić mi tą kwestię?Wracając do zdjęć: czarny kabriolet spotkałam na Dolince Służewieckiej w Warszawie, biały kabriolet pochodzi z Brukseli, gdzie gościłam w ostatnim tygodniu. A tam też upał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz